wtorek, 30 sierpnia 2011

Manicure, pedicure...

Dziś rano Milenka dorwała lakier do paznokci i gdy mama jeszcze drzemała, postanowiła się upiększyć:

Jedna ręka, bo drugiej pewnie nie dała rady, oraz kawałek nosa:


Stopy i przy okazji parkiet:



3 komentarze:

Bea pisze...

ło rany!!!

wertypolo pisze...

no co chcesz? ma duszę artystki :)

Ludkasz pisze...

boooooooossssssssssssssssskie!